czwartek, 14 czerwca 2012
Kończy się szkolny zapieprz, nie wiem jak wytrzymam cały przyszły tydzień bez mojego kochanego anonimka. Dzisiaj spontanicznie dorobiłam sobie kolczka w uchu, tym razem na górze, jutro zmieniamy włosy. Wakacje sprzyjają zmianom. Jestem szczęśliwa dzięki samym planom zmian, a co dopeiro bedzie, kiedy wprowadzę je wszystkie w życie! Aż doczekac się nie mozna. Został tylko do zaliczenia angielski w poniedziałek i dodatkowa fizyka z całego roku w środę ze wszytskimi wzorami włacznie i wakacje chwytam mocno w ramiona. Podoba mi się to, że przestaję się tak bać zmian, zaczynam dystansowac się do spraw, ktore tego wymagają. Mam 2 książki do przeczytania - Poradnik duchowego rozwoju i Jak uczyć się trzy razy syzbciej i całą siebie do poznania, 2 miesiące na spontaniczne wyjazdy, nowych ludzi i odkrywanie nowych miejsc.
środa, 13 czerwca 2012
Piszczymy ze szczęścia jak pięciolatki, kiedy dostaną nową Barbie. Najważniejsze, że nikt nas wtedy nie widzi. Tryskamy pozytywnym nastawieniem, podjarką i zaciekawieniem, kiedy to wszytsko wydaje sie być takie NIEDORZECZNE. Ale po co się tym martwić? Teraz? Dajcie spokój, jeśli coś daje mi tak ogromne szczęście, a wiem, ze niedługo minie, to po cholere z tym walczyć.
wtorek, 12 czerwca 2012
Suma poszła mi coś za dobrze, pozałatwiałam wszystko po szkole - wpadłam do Sosny, odwiedziłam Empik i zrobiłam sobie zdrowe zakupy w Tesco, wskoczyłam nawet na Krasawną, a teraz maluję paznokcie na biało (nie, nie biało-czerwono) i robię zadania z matematyki, a potem może uda mi się wyciągnąć kogoś na mecz do pubu :>
poniedziałek, 11 czerwca 2012
niedziela, 10 czerwca 2012
Wracamy do początków - stara metoda może się sprawdzić. 3 dni w domu bez mamy, a ja zrobiłam tylko 3 zadania z chemii! Przed nami już tylko 5 sprawdzianów, praca na niemiecki i wolne. Wszyscy wyczekują na ten magiczny moment, kiedy pieprzną książki w kąt na 2 miesiące, ja wyczekuję momentu, kiedy wreszcie je podniosę. Na 12 miesięcy. Jutro dostanę pierwszą wypłatę w życiu, wydatki zaplanowane. Planowanie pokoju, wakacji, drugiej klasy napaja mnie szczęściem. Trochę się gubię, ale znając życie zaraz znów wskoczę na prawidłową ścieżkę.
sobota, 9 czerwca 2012
Moje maleństwo zaraża mnie już od dłuższego czasu pozytywną energią. Obdarowuję ją cząstką miłości, jaka we mnie rośnie przytulając sie do niej. Uwielbiam ją, a Ona tak dokładnie wszystko rozumie. Nie muszę nieraz nic mówić, a Ona i tak wie. Do tego dochodzi wspaniały, inpirujący studencik i jej, dobrze mi.
Kupiłam sobie kubek <3 Zostało mi tylko pare złotych na dzisiejsze piwo i mecz u Majki z jej bratem.
Kupiłam sobie kubek <3 Zostało mi tylko pare złotych na dzisiejsze piwo i mecz u Majki z jej bratem.
piątek, 8 czerwca 2012
Mini after party z Muchami. To ciekawe uczucie - najpierw poznać zespół, napić się z nimi piwa, pogadać, a dopiero potem zacząć ich słuchać. Każda piosenka ma dzięki temu fajny klimat - mam przed oczami gesty, słowa i sposób zachowania muzyków.
TYLKO NIE MÓW, ŻE BIOGRAFIE SĄ CIEKAWSZE OD DOŚWIADCZEŃ.
Mój ulubiony Szymon :>
TYLKO NIE MÓW, ŻE BIOGRAFIE SĄ CIEKAWSZE OD DOŚWIADCZEŃ.
Mój ulubiony Szymon :>
wtorek, 5 czerwca 2012
Włączyłam wakacyjną muzykę. H jak zwykle wyciągnął pomocną dłoń, otworzył ramiona i zaopiekował się mną - JAK ZWYKLE. Są tacy ludzie, którzy wystarczy, że napiszą parę zdań, wykażą chęć pomocy, a czujesz, że cały swiat znów masz u swoich stóp. Nie wiem, jak moge Ci dziękować, PANIE BOŻE, że go poznałam. Kurwaotherfuckerskurwaho, ale tryskam szczęściem. Chyba to miałam na myśli pisząc pół godziny temu, jak to złe chwile szybko mijają. Ale żałosna jestem, pozdro!
You got to lose, to know how to win.
Dziś zdałam sobie sprawę, jak wiele rzeczy przeleciało mi między palcami. Jak wiele obowiązków, powinności, dobrych chwil tak beznamiętnie się między nimi prześlizgnęło. Zdałam sobie sprawę, ile straciłam i jak bardzo mimo fałszywych chęci już nie nadrobię. Załatwienie sobie samemu kopa psychicznego jest wiele bardziej uciążliwe niż ból fizyczny, o którym teraz marzę. Ukoiłby wyrzuty sumienia. Wiecie, jak mówią - jeśli masz dobry czas, ciesz się nim, jeśli słabszy - przetrwaj to, bo oba szybko mijają. Do ułożenia moich puzzli brakuje zbyt wiele kawałków. I pierwszy raz od długiego czasu nie jest to w żadnym stopniu związane z innymi ludźmi, a jedynie ze mną samą. Pointa jest oczywista - wkładaj więcej pracy we wszystko, co robisz, a osiągnięcie celu nie będzie w żadnym stopniu skomplikowane. Im więcej dajesz od siebie, tym więcej dostajesz spowrotem. Ale życie zaczyna się robić takie wymagające - stop. Życie czy moje ambicje, które po cichu umierają? Do góry ciągnie mnie tylko jedna rzecz - wizja drugiej klasy. I niech tak zostanie, bo obawiam się o samą siebie, jak to się dla mnie skończy, jeśli o tym zapomnę. Mam wrażenie, ze cała się wypaliłam.
poniedziałek, 4 czerwca 2012
niedziela, 3 czerwca 2012
Spedzilismy ze soba 7 godzin, pare minut temu kazde z nas rozeszlo sie we wlasna strone. Ogladalismy pierwszy wschod w tym roku, ale to nie jest poczatek milosci. To nie jest to, o czym oboje marzymy i kazde z nas zdaje sobie z tego sprawe. Polowa martini, za duzo alkoholu, ale nic sie nie dzieje - odsuwasz mi krzeslo, kiedy siadam, ale nie do konca uwazasz na slowa. A ja jestem wciaz taka krucha, taka podatna na zranienie. Jest 5. Kazesz mi polozyc sie do lozka i spac, nawet jesli nie jestem spiaca. Masz co chciales - leze w lozku. I masz racje - nie moge zasnac. Slucham Stinga "Fields of gold". Kobiety za duzo analizuja. A ja jestem zbyt naiwna. Nie chcesz do mnie wejsc, jest 1, jestes takim gentelmenem. Ale tak nie uwazasz na slowa. Wiec zapomnijmy, albo wrecz przeciwnie - zapamietajmy ta noc i dalej idzmy swoimi rozbierznymi sciezkami. Gubie sie. Nie chce Twojej cierpliowsci, nie chce zebys musial uwazac na slowa. Teraz pora na Mumford & Sons - White blank page. Sprawdz to, moze Ci sie spodobac. Robi sie coraz jasniej. Wchodze po schodach chociaz nie chce. Wymawiasz moje imie. Zatrzymuje sie i odwracam, dajesz mi buzi w policzek i mowisz, ze przesadzam. Ide dalej, chociaz tak bardzo nie chce. Wydajesz sie byc taki inny niz wszyscy, kazdy sie taki wydaje. Masz poglady tak inne od moich. Ale dyskusje z Toba mimo roznicy zdan, a moze i dzieki temu sa tak ciekawe. Chyba powinnam isc spac.
sobota, 2 czerwca 2012
piątek, 1 czerwca 2012
Bez tytułu #187
Etykiety:
Chupa Chups,
Converse,
fashion,
Lancôme,
NARS Cosmetics,
Oasis,
Oliver Peoples,
polyvore,
style,
TopShop
Bez tytułu #185
Etykiety:
fashion,
Jack Wills,
Jane Norman,
Maybelline,
NARS Cosmetics,
Peoples Market,
polyvore,
style,
TopShop
I zaczął się czerwiec, a wraz z nim nie wiem, do czego bardziej odliczam - do Euro czy do końca roku. Niby kończymy 29, ale myślę, że większośc z nas wakacje rozpoczyna już 22, w dniu rady klasyfikacyjnej. A wraz z 22 przyjdzie wyjazd do Krakowa i w góry. Napawa mnie to ogromnym szczęściem, z resztą jak wszystko ostatnio. Trzeba dziś pogadać z mamą o Openerze. Wieczorem idę na piwo z kolegą jeszcze z czasów podstawówki, odebrałam moją B ze szkoły - Żerom wcale nie śmierdzi! :3
Subskrybuj:
Posty (Atom)















































