piątek, 30 marca 2012

wtorek, 27 marca 2012

Liceum uczy nas podejmowania decyzji, wybierania mniejszego zła, a następnie zmagania się z konsekwencjami. Kiedy stajemy przed wyborem " Uczyć się kierunku, czy odpuścić go sobie troszeczkę i skupić się przez godzinę na dodatkowym przedmiocie " wiemy, co jest lepsze. I chociaż zaczynamy już wymiotowac naszym przedmiotem rozszerzonym, walkowanym od paru dni, wciąż czytamy wszystko od nowa, powtarzamy wszystko, co choćby w 1% nie jest dla nas łatwe i oczywiste. Zgadzam się, ze wiedzę ogólna na każdy temat wypada mieć, z jakiegoś powodu przecież nasze liceum jest "ogolnoksztalcace". Ale chwilowo wytyczam sobie 5 głównych przedmiotów, którym poświęcam cały swój czas i energię. Dopracowuje wszystko najlepiej, jak tylko potrafię, zeby za 2 lata w maju napisać matury na tyle dobrze, zeby za kolejne 5 miesięcy dołączyć do grona studentów medycyny. To wysokie wymagania, którym musimy sprostać, ale cena jest satysfakcja i szczęście. A czego możemy chcieć wiecej? Chociaż powinnam mieć w genach łatwe przyswajanie biologii, nie do końca tak jest. Tata, który ja kochał i odnosił w niej ogromne sukcesy wciąż powtarza mi, ze biologia to nauka faktów, a następnie umiejętne połączenie ich ze sobą. Ale takiego sposobu myślenia trzeba się nauczyć. Mam nowe postanowienie - po napisaniu jutrzejszego sprawdzianu przestaje odkładać uczenie się tego wszystkiego na " przed sprawdzian ". Od jutra pracuje nad tym dzień w dzień. Podobno systematycznosc jest najprostsza droga do sukcesu. Trzymam sama za siebie kciuki, bo okazałoby się to niewiarygodna zmiana w moim charakterze. Nie mogę doczekać się 2 klasy, kiedy zacznę każdy przedmiot z czystym kontem. I postanowienie na dziś - ZACZYNAM PRZYKŁADAĆ SIĘ DO MATEMATYKI, bo za bardzo spadam w dół. Zawsze musimy się od czegoś odbić, prawda? Idę teraz zadzwonić do niezłej nauczycielki fizyki, zeby umówić się na korki, a potem ląduje spowrotem w łóżku z zeszytem od biologii.

poniedziałek, 26 marca 2012

Nie poszłam dziś do szkoły. Biologia okazała się ciekawsza niż 2 angielskie. ;> zastanawialam się, dlaczego jestem taka niewyspana - ta, dobrze się dowiedzieć o zmianie czasu z radia. XoXo

Bez tytułu #168

sobota, 24 marca 2012

Fighter

Nie macie nieraz takiego uczucia, ze nowo poznana osoba jest danym Wam od jakiejś siły wyższej prezentem? Działa inspirująco, jest w napewno większym niż mniejszym stopniu autorytetem, podziwiasz to, do czego doszedł. I w którymś momencie czujesz ten fantastyczny impuls. Pierwszy raz ktoś do mnie dotarł pod względem nauki. Może dzięki pokazaniu mi od podszewki co jest nagrodą, opowiadaniu jak ta medycyna naprawdę wyglada oczami studenta 2. Roku. Panie Boże, dziękuje Ci bardzo <3 Wczoraj i dziś się uczyłam, natchnieta tym wszystkim jak cholera.
To wszystko jednak nie jest tak trudne i niemożliwe do osiągnięcia, jak myślałam. :> 3 godziny rozmowy z kolega na 2. roku medycyny i już wiem, co ja tu dokładnie robię. Krok 1. - MOTYWACJA.

piątek, 23 marca 2012

Przyjaciółki + muzyka z klimatem + dawny przyjaciel + burczenie w brzuchu + papierosy = wspaniały wieczór. A dzień zapowiada się równie uroczy. Słońce robi swoje.

czwartek, 22 marca 2012

O ile rano obudzilam się z przeogromnym przesyceniem plcia męska, to teraz znów rozumiem, czemu ich tak uwielbiam. To ta szczerość i prostolinijność.

wtorek, 20 marca 2012

Gubienie telefonu jest bardzo opłacalne.

poniedziałek, 19 marca 2012

" I nigdy nie odejdę. Raz mnie przygarnęłaś i teraz nie odejdę nigdy. "


niedziela, 18 marca 2012

Run for your life, my love
Run and you don't give up
It's all that you are
All that you want
I will be close behind
Run for your life



Ten moment między nocą, a dniem.

piątek, 16 marca 2012



Podobał mi się ten dzień. Przyjemnie jest pojechać do szkoły na rowerze na jedną lekcję, spędzić godzinę z Konradem, poleżeć nad rzeką ciesząc się słoncem, przyjechać do domu poczytać ksiażkę napisaną przez sławnego chirurga, posprzątać w szafie, pojechać na rowerze nad rzekę, wypić piwo, pogapić się na gwiazdy, wrócić, przespać się i korzystać z tego dnia dalej. ME GUSTA.

środa, 14 marca 2012

Patrząc na swoich przyjaciół widzę, że ludzie łatwo nie odchodzą z naszych serc. Szczerze? Z autopsji mało wiem, tyle co tyci tyci. Ale widząc to wiem, że jeśli stawialiśmy kogoś przez długi czas na 1 miejscu, tak łatwo nie da się tego wymazać. Ach, racja - po co wymazywać? Robimy to, bo tak jest łatwiej. Mniejszym problemem jest niemyślenie o kimś, wieczne odsuwanie od siebie myśli. Ale to ogromne ryzyko, bo kiedy nadejdzie moment, kiedy dana osoba byłaby jedyną, której potrzebujemy, tama pęknie. Zalewamy się łzami, walimy w ściany, czujemy się samotnie i chcemy wszystko na raz, dwa, trzy naprawiać. To akurat przeżyłam. I powiem Wam, że to najgorsze uczucie, jakie przeżyłam. Nie ośmielam sie powiedzieć, że na świecie, bo gówno tak naprawdę jeszcze wiem. Poza tym, wydaje mi się, że są gorsze momenty, jak chociażby śmierć bliskiej nam osoby. O tym nawet nie chcę myśleć. Hipotetyzowanie, ale jakie bolesne! Okej, nieważne. W każdym razie - jestem tu. I będę jeszcze przez długi czas. Dużo mnie nauczyłeś i nie chcę tego zaprzepaścić. Nie zamierzam stać w miejscu i czekać, aż wszystko ułoży się tak, jak chciałabym, żeby się ułożyło - jestem na to za młoda, za dużo przede mną, zeby zrujnować sobie treaźniejszość. Ale wiem, ze jeśli się kogoś kocha, trzeba pozwolić mu być szczęśliwym. I kiedy dochodzisz do wniosku, że szczęście drugiej osoby jest dla Ciebie priorytetem, staje się nieważne, że tego szczęścia razem nie będziemy dzielić. Momentami widzę, że to nie jest dobry moment. Dużo musi się jeszcze poukładać, pozmieniać. Nie mogę żyć wiecznym "kiedyś napewno", wiem, ale w tej chwili to jedyne, co trzyma moją tamę w miejscu.
Chirurdzy 24h/dobę. Muzyka z Chirurgów 24h/dobę. Kupiłam sobie kurtkę do biegania, więc wiem, co robię wieczorem.

poniedziałek, 12 marca 2012

Chyba nikogo nie zaskoczę mówiąc, że ludzi doceniamy dopiero, kiedy ejst źle. Dopiero, kiedy chcemy się upewnić, ze damy radę, kiedy przyjeżdżają specjalnie dla nas na papierosa i kiedy pokazują, że NO KURWA, właściwie to nic się nie stało.
-
Zaczynamy nowy tydzień, stawiamy kolejny cel. <;

niedziela, 11 marca 2012

Nie ma nadziei, nie ma miłości, nie ma chwały
Nie ma szczęśliwego zakończenia

Budzę się rano, potykając się o własne życie
Nie mogę zdobyć miłości bez poświęcenia
Jeżeli cokolwiek się stanie, myślę, że życzę ci dobrze
Trochę nieba i trochę piekła

To najtrudniejsza opowieść, jaką kiedykolwiek opowiedziałem
Bez nadziei, bez miłości, bez chwały
Szczęśliwe zakończenia przepadły na zawsze
I czuję się, jakbym je ciągle marnował
I marnowałem każdego dnia

To jest sposób, w jaki kochamy
Tak jakby to miało trwać wiecznie
A potem żyjemy resztę naszego czasu,
Ale nie razem