sobota, 25 lutego 2012

Przed nami piękne czasy, maj darling. Gonienia marzeń, naszych wymarzonych wyjazdów o 3 nad morze, odkrywania własnego ja, ale i siebie nawzajem. Już nie mogę się tego doczekać. Dobrze zobaczyć to, co tak Cię w kimś urzeka.

czwartek, 23 lutego 2012

Nieraz gubisz się w swoim własnym życiu, zapominając, co jest dobre, a co złe. Co Cię niszczy, ściągając w dół, a co daje Ci się unieść do góry - w ten czy inny sposób stajesz się lepszym człowiekiem. Zmieniasz się, kiedy świat daje Ci po dupie najbardziej, jak tylko może. Świat, albo ludzie. Z jednej strony jest opcja "uczenia się na własnych błedach", ale też jako instynkty samozachowawczy budujesz wokół siebie mur, który staje się coraz grubszy, dynamicznie dokładasz cegiełkę do cegiełki wracając do tego, kto lub co Cię zraniło. To niemal odruch bezwarunkowy, chęć uchronienia się przed destrukcją ponowną. Utrzymywanie kontaktu z osobami, którym zdarzyło się nas raz a porządnie zranić jest straszne. Bo o ile każdy zasługuje na drugą szanse, o tyle ta zasada sprawdza się tylko wtedy, kiedy ludzie chcą się zmieniać. Kiedy kierują nimi czyste intencje. Dlatego daj spokój, rzuć to, co ściąga Cię w dół, znajdź siebie, odnajdź to, co najlepsze i pokaż to całemu światu. Skup się na robieniu tego, co kochasz, byciu tym, kogo sam darzyłbyś ogromnym szacunkiem, a wszystko, co pojawiło się w Tobie złe odejdzie szybciej, niż przyszło. I wyrzucaj z siebie wszystko, co najgorsze. Rozmawiaj, pisz, krzycz, płacz, ale daj odejść swoim złym zachowaniom. Masz za dużo do stracenia, żeby tego nie zrobić. Uwierz mi, za dużo.

-

Od poniedziałku nie włączałam komputera i dopiero teraz zrozumiałam ile czasu zmarnowałam na bezczynnym robieniu wszystkiego, zeby tylko nie robić tego, co powinnam. Uczenie sie codziennie, chodzenie na siłownie, robienie z wyprzedzeniem prac domowych jest naprawde satysfakcjonujące. O dziwo. Zostało mi 48 dni, 10 kg. Mam wspaniałe urodziny przed sobą, już nie mogę się ich doczekać. Sama sprawię sobie najlepszy prezent na świecie.

poniedziałek, 20 lutego 2012

Dzisiaj tkwimy w ambicjach - niemiecki i biologia. A teraz moi kochani idę na zakupy, o 9.50 szkoła, po szkole króka gadka o życiu i spieprzam się uczyć. <3

niedziela, 19 lutego 2012

I jest na zmianę. O.S.T.R., Tede. O.S.T.R. i znów Tede. Ty i ja, Ty i znów ja. Źle, dobrze, źle i wreszcie - wspaniale. Rozpisz sobie wszystko, a będzie lepiej. Rozłóż wszystko na czynniki pierwsze, a dojdziesz, jak się z tego wywinąć. XoXo, pozerzy.

52 days.

Potrzebny czas ogaru nastaje. Chyba pod każdym względem. Robię zakupy, sprzątam w domu, uczę się o.O O 11 może pójdę na siłownię, wieczorem na basen. Jak narazie mi dobrze. Zobaczymy, co będzie później.





-

Maja przypomniała mi, jak bardzo chcę lato *.* Dzięki! Cel wytyczony, droga zaplanowana.


środa, 15 lutego 2012

56 days.

Wybaczcie wszyscy stęsknieni śniegu, ale mi taka pogoda zupełnie nie odpowiada. Liczyłam po cichu, że już niedługo nadejdzie pora wyciągnąć z piwnicy rower, pod łóżkiem poszukać rolek, a na nogi zamiast emu wciągać conversy. Chyba będę na to musiała sobie jeszcze poczekać. Może i dobrze. Kiedy na coś czekasz, smakuje lepiej. A teraz kończę wielkie lenistwo - po obejrzeniu Plotkary - odcinka Walentynkowego i lecę się uczyć. Hugs.

wtorek, 14 lutego 2012

Wszystko, co czuła, to głód. Straszny głód, który mogłabym nazwać brakiem, potrzebą, bezsilnością, frustracją, pustką; prześladował mnie, zżerał, a wkrótce miał żarłocznie połknąć.



Tylko w nocy oddycham, siedząc przy oknie, paląc papierosy […].


Odetchnąwszy, klnąc, idę dalej ku nie wiem jakiemu celowi, z niemiłym uczuciem, że kręcę się w kółko, ale czyż nie robię tak przez całe moje życie, chodzę bez celu, kręcę się w kółko? I czy to właśnie nie jest życie?


I wszystkie te noce u twego boku, twoje łóżko, do którego byłam tak przyzwyczajona, że mogłam w nim śnić tak jak w swoim własnym.


Myślę o tej skończonej historii, która się nawet nie zaczęła […].


Żyć miłością, wodą mineralną Evian i malboro light’ami.
I wierzyć, że to wystarczy.
To nie wystarczyło.











niedziela, 12 lutego 2012

Do czego jesteśmy się w stanie posunąć, kiedy stajemy przed obliczem tego co znamy, a zupełnie obcego? Kartą przetargową są nasze uczucia, które toną gdzieś głebięj. Sami wciąż dolewamy do nich wody, uciekamy od myśli, które pojawiają się późną nocą. Bezpieczne ramiona tracą swoje bezpieczeństwo, a wspomnienia przejmują nas całych. Szarpią nami wewnątrz, nie dają spać, albo wręcz przeciwnie - zamykamy oczy, żeby tyle nie myśleć. Ed Sheeran + Plotkara sprawiają, ze coś w środku się rozkleja. Zamiast się temu oddać, dokładnie wszystko pozszywam, nie dając temu wyciec ponownie. A jeśli będzie to potrzebne, będę tak zaszywać każdego dnia.


sobota, 11 lutego 2012

Bez tytułu #142

Są takie dni, kiedy nieobecni nam ludzie wracają, znajdują sobie wygodne, komfortowe miejsce na naszym ramieniu, przed naszymi oczami wciąż pojawia się ich twarz, a każda piosenka nam o nich przypomina. Nie możesz wtedy dać im się poprowadzić, bo poprowadzą Cię w złym kierunku. Staram się słuchać rozsądku, utożsamiając się z Blair z ostatnich odcinków Plotkary. Potrzebuję teraz rzeczy, których potrzebować nie powinnam. Nie poddam się temu, nie poddam. Kurczowo trzymam się tej myśli, nie pozwalając żeby wewnętrzny głos przejął nade mną władzę. Wszyscy mamy z tym nieraz problemy, prawda? Nie jestem w tym sama. Fakt faktem, że z tęsknoty ludzi idealizujemy, a to poważny błąd.

piątek, 10 lutego 2012

Przyjemny poranek u Karoliny i o dziwo nawet przyjemna droga do domu - słońce dodaje optymizmu. Słonce czy ogrom czekolady? :D A teraz spadam na autobus do zduńskiej.

Bez tytułu #140

czwartek, 9 lutego 2012

Głowa mi pęka, twarz jest opuchnieta. Wiecie po czym poznajemy, ze ktos jest naszym przyjacielem? Wbija nam nóż od przodu. To robią Ci prawdzi, na innych nam nie zależy. Bo po co?

środa, 8 lutego 2012

Bez tytułu #136

To uczucie, kiedy aż największy stres znika, bo osoba, którą kochasz bierze Cię w ramiona, mowi, że Cię kocha i przypomina, że wszystko będzie dobrze. Albo kiedy bierze Cię na rączki, albo KIEDY UCZY JEŹDZIC AUTEM. Jezu, podziwiam A, że wytrzymał to psychicznie. Nie ma, że sprzęgło albo gaz, jest prawy albo lewy. Ale On jest cierpliwy. Jestem szczęściarą. W ogóle, za dobrze coś jest :))).

niedziela, 5 lutego 2012

Wreszcie. Czekałam na taki moment, kiedy przez myśl przejdzie mi, że ferie jednak nie są takie straszne. Potrzebny był do tego alkohol, przyjaciółki, chłopak, Hades i spanie do 12. To jest to. Mam podpis Jonera na gipsie, HE-HE