Od 3 godzin uczę się chemii, jestem tylko na chwilkę, bo zaraz do niej wracam. Do tego nastawiłam już budzik na 6, żeby od rana znów ją wałkować. Jutro robię sobie dzień totalnie ograniczonych posiłków. Dużo kawy, kawy, kawy i jogurtów. Ktoś napomniał, a więc dodaję trochę zdjęć ;>
niedziela, 15 maja 2011
sobota, 14 maja 2011
Żegnam, według zwyczaju, jakiś okres w moim życiu paczką lodów. I teraz nadszedł na to czas. Skoro to wyjątkowy okres, bo niemający nic wspólnego z nikim innym poza mną, trzeba było uczcić go wyjątkowymi lodami - Grycany były idealne. Szkoda tylko, że nie mam miejsca, zjadłam 1/5 i za cholerę nie mogę w siebie wmusić ani łyżeczki więcej. Więc daję sobie na wstrzymanie. Słucham wciąż muzyki z USB podłączonego do wieży, marząc, żeby teraz mieć przy sobie tylko jedną osobę. Intuicja, intuicja, moi drodzy. Istnieje, to już pewne.
Byłam na małych zakupach spożywczych i po uzupełnienie moich tytoniowych zapasów z Pacem, objechaliśmy wieśniackich ludzi w naszym mieście i pogadaliśmy o Straży Miejskiej, imprezach, szmatowatej jakości ubrań z sieciówek i o biurach podróży. Ale chciałabym mieć już 18 lat, Jezuuu. Zapowiada się noc z paleniem co chwilę, filmami, serialami i przemyśleniami. Ale co zrobisz, nic nie zrobisz, kiedy Twoje przyjaciółki mają dziś bal :>
piątek, 13 maja 2011
środa, 11 maja 2011
wtorek, 10 maja 2011
Mimo, że rano totalnie nie chciało mi się iść do szkoły, opłacało się. Sprawdzian poszedł mi świetnie, kartkówka z geografii okazała się być z czegoś innego, ale i tak poszło dobrze, a na wfie były biegi <3. Do tego po lekacjach spotkałam się z Zuzią i Karoliną. Posiedziałyśmy na słoncu, pogadałyśmy, a potem poszłam z Karo na pycha gorącą czekoladę do Staromiejskiego. I kusi nas już nowa kawiarnia, w której mają tosty z łososiem i rukolą! Wieczorem 40 minut biegu z Zuzią na rowerze, potem 30 minut skipów, ćwiczeń cardio, a w domu pompki, brzuszki. Do tego o 22, po myciu Damian wyciągnął mnie na faje. Fajnie, fajnie! :>
poniedziałek, 9 maja 2011
And I'm not gonna stand and wait
Not gonna leave it until its much too late
On a platform I'm gonna stand and say
That I'm nothing on my own
And I love you, please come home
Klimatycznie, jutro tego będę słuchała.
-
Pięknie zacząć tydzień od zawodów zamiast lekcji, czyli leżenia na murawie w pełnym słońcu, przeskakiwania wysokich w chuj furtek, chowania się przed nauczycielami, a popołudniu długiego przytulania.
A dzień zakończyłam 40minutowym bieganiem. Zuzi dziękuję za towarzystwo na rowerku :D
Not gonna leave it until its much too late
On a platform I'm gonna stand and say
That I'm nothing on my own
And I love you, please come home
Klimatycznie, jutro tego będę słuchała
-
Pięknie zacząć tydzień od zawodów zamiast lekcji, czyli leżenia na murawie w pełnym słońcu, przeskakiwania wysokich w chuj furtek, chowania się przed nauczycielami, a popołudniu długiego przytulania.
A dzień zakończyłam 40minutowym bieganiem. Zuzi dziękuję za towarzystwo na rowerku :D
niedziela, 8 maja 2011
Przebiegłam 10 km, sama zaskoczona, że dałam radę. Miałam wrażenie, że jest 40 stopni, ale muzyka w uszach dodawała siły jak nic innego. Dobiegłam do taty, wskoczyłam pod lodowaty prycznic, zjadłam pycha zdrową kolację. Tata podrzucił mnie do Kuby, z którym wyrelaksowałam się leżąc nad rzeką, fajniusio :>
-
Ciągle masz otwarte oczy. Nawet nie zdąrzyłeś ich zamknąć, kiedy spostrzegasz, że to wszystko dzieje się naprawdę. Powoli zdobywasz wszystko, o czym marzyłaś/eś. I nie musisz mrugać, bo to wszystko naprawdę jest Twoje. Wszystko od miesiąca jest takie cudne, że aż trudno mi w to wierzyć. Jezu.
-
Ciągle masz otwarte oczy. Nawet nie zdąrzyłeś ich zamknąć, kiedy spostrzegasz, że to wszystko dzieje się naprawdę. Powoli zdobywasz wszystko, o czym marzyłaś/eś. I nie musisz mrugać, bo to wszystko naprawdę jest Twoje. Wszystko od miesiąca jest takie cudne, że aż trudno mi w to wierzyć. Jezu.
sobota, 7 maja 2011
Byłam z Maćkiem na rowerze, pokonaliśmy 40 km górków-dołków. Nauczyłam się zakładać łańcuch! :D Odwiedziliśmy Ankę, z którą poleżeliśmy trochę na kocu popijając sok pomarańczowy. Wracając usiedliśmy nad rzeką, nawiedziły nas ciężkie rozkminy. Spotkaliśmy się z Kubą i tak do 21 siedziałam z nim na ławce. Potem chwila z dziewczynami, przed chwilą zrobiłam ćwiczenia na brzuch, lecę się wykąpać i wskakuję do łożka. XoXo <3
Znów wróciła do nas piękna pogoda, znów rozpiera mnie energia, radość i poczucie już tak bliskiej beztroski. Mimo że już za bardzo wkręciłam się w tryb bez obowiązków, nie mogę odrzucić szans, jakie są mi dawane, a wręcz przeciwnie - pokazać, że mi zalezy, że dam z siebie wszystko. Dzisiaj piszę list motywacyjny na WOS, chcę przerobić trochę dodatkowego angielskiego, żebym w tym tygodniu wreszcie niedość, że poszła, to jeszcze przygotowana!
Z każdym dniem jestem coraz szczęśliwsza, coraz bardziej fall in love, coraz bardziej doceniam moje dziewczyny i coraz bardziej kocham siebie. Kiedy pare dni temu załamana siłą własnego autodestrukcyjnego zachowania postanowiłam, że koniec z tym, jest lepiej. Rozmowa z dwójką ludzi wiele mi pomogła. Już nie stawiam na wieczne liczenie kalorii, teraz zdecydowanie na zdrową żywność i mnóstwo sportu. Biegam rano, wieczorami ćwiczę mięśnie ramion, brzucha, pośladków i ud. Wszystko jest wiele ciekawsze i łatwiejsze, kiedy wiem, ze restrykcyjnie nie musze trzymać się określonego jadłospisu. Bo prawdą jest, że zjedzone 2 cukierki nie wpłyną w żaden negatywny sposób na gubienie wagi, jeśli zje się je o odpowiedniej porze, rzed odpowiednimi ćwiczeniami oraz odpowiednią ilość. Przestaję nazywać to dietą, zaczynam sposobem odżywiania, którego nie zamierzam przerywać po zejściu do upragnionej wagi. Jesteś tym, co jesz, nieprawdaż? :>
Inspirations:
Z każdym dniem jestem coraz szczęśliwsza, coraz bardziej fall in love, coraz bardziej doceniam moje dziewczyny i coraz bardziej kocham siebie. Kiedy pare dni temu załamana siłą własnego autodestrukcyjnego zachowania postanowiłam, że koniec z tym, jest lepiej. Rozmowa z dwójką ludzi wiele mi pomogła. Już nie stawiam na wieczne liczenie kalorii, teraz zdecydowanie na zdrową żywność i mnóstwo sportu. Biegam rano, wieczorami ćwiczę mięśnie ramion, brzucha, pośladków i ud. Wszystko jest wiele ciekawsze i łatwiejsze, kiedy wiem, ze restrykcyjnie nie musze trzymać się określonego jadłospisu. Bo prawdą jest, że zjedzone 2 cukierki nie wpłyną w żaden negatywny sposób na gubienie wagi, jeśli zje się je o odpowiedniej porze, rzed odpowiednimi ćwiczeniami oraz odpowiednią ilość. Przestaję nazywać to dietą, zaczynam sposobem odżywiania, którego nie zamierzam przerywać po zejściu do upragnionej wagi. Jesteś tym, co jesz, nieprawdaż? :>
Inspirations:
czwartek, 5 maja 2011
środa, 4 maja 2011
Wbiegasz po schodach jak zwykle w niecałe 20 sekund. Otwieram drzwi kiedy słyszę, że już jesteś blisko. Wskakuję w Twoje ramiona, czuję najpiękniejszy zapach świata i od tego momentu wiem, że jesteś wszystkim, czego potrzebuję. Potencjalnie miałam straszny humor kilkadziesiąt minut temu, ale siedzę z uśmiechem od ucha do ucha. Nawet sobie nie wyobrażasz, jaki jesteś wyjątkowy.
NO, I PRZYWIOZŁEŚ MI KAWĘ ZE STARBUCKSA, C'NIE?! :D
NO, I PRZYWIOZŁEŚ MI KAWĘ ZE STARBUCKSA, C'NIE?! :D
wtorek, 3 maja 2011
Wierze, ze jesli sie kogoś pokocha, będzie sie go kochalo już na zawsze. To uczucie słabnie, ale nigdy nie znika. A przynajmniej nie na dobre. Zapominamy, przestajemy o sobie myśleć, ale nigdy nie przestajemy kochać. Miłość jak nic innego jest wieczna. Możemy mieć do siebie żal, a nawet sie nienawidzic, ale już nigdy nie przestaniemy sie kochać. To trochę ryzykowne wiec pokochac kogoś, ale metoda prób i błędów wreszcie bedziemy z kimś, przy kim czujemy sie lepiej, niż z poprzednia osoba. Jednak tak strasznie mnie zawsze bolalo, kiedy widziałam, jak dwójka ludzi, którzy sie kochają, ale coś ich rozdzielilo zachowuje sie jak zupełnie obce sobie osoby. Moi przyjaciele wiedza, ze nieraz zachowuje sie impulsywnie, jesli dochodzę do jakiegoś wniosku, chce go odrazu wprowadzać w czyn, bo wyznaje zasadę " Czy gdyby zaraz miał potracic mnie samochód i lezalabym w stanie krytycznym w szpitalu, czy miałabym jakieś niewypowiedziane rzeczy na sumieniu? Czy kogoś nie przeprosilam za wyrządzone krzywdy, czy komuś wystarczająco dałam do zrozumienia ile dla mnie znaczy i jak mocno go kocham?" Wiec przestań. Zatrzymań sie i zadaj sobie to pytanie. Przyjmij fo wiadomości, ze zawsze będziesz mnie kochał/kochała, jesli kiedykolwiek tak było. Nie marnujmy dni, tygodni, miesięcy, lat na mijanie sie bez słowa. Usiądzmy, porozmawiajmy, dodtrzegajmy w sobie przyjaciół. Na zawsze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)























