wtorek, 23 listopada 2010

Może życie byłoby za nudne bez nadzieji.











Minuty jak zdjęcia w ramkach, zasznurować.

Czas. Czas. Czas.
Potrzebujemy czasu.
Nienawidzę czasu.
Ale cel jest zbyt kuszący, żeby odpuścić. :>

poniedziałek, 22 listopada 2010

Łożesz Maryjo

Ale mam dobry humor. Jak dobrze zobaczyć, ze istnieją jeszcze ludzie, którzy Cię rozumieją. Fakt, że do tego są niesamowicie przystojni, jets tylko dodatkiem. <:

niedziela, 21 listopada 2010

Mega

Ten weekend pokazał mi, że trzeba sięgać po marzenia. Zarówno te malutkie, jak i większe. Bo nigdy nie spodziewasz się, jak zaskoczony będziesz, kiedy coś pójdzie po Twojej myśli. A dla takiego zaskoczenia warto żyć. Uwierzcie. :D
W czwartek Łódź z klasą.



W sobotę arabskie popłudnie z Olą w Zduńskiej Woli. Dzięki, kochana :)

sobota, 20 listopada 2010

Eat, pray, love.

Przekrocz pewne granice, tylko po to, żeby udowodnić sobie, że jesteś na tyle odważny.
Moje motto dzisiejszego dnia. O BOŻE, ale będzie super!

czwartek, 18 listopada 2010

Potrzebowałam tego.

Świeczki pomarańczowe, regulavit i rozkoszowanie się głosem Amy Winehouse. Jak mi dobrze, Jezu.



Za dużo chłopców, za dużo wyborów, za mało czasu.

To wszystko wokół jest takie obce, jednocześnie będące moją codziennością, do której przywykłam.
Osoby, które w tak znacznym stopniu na mnie wpływają.
Miejsca, które widuję dzień w dzień, dawno utraciły jakąkolwiek magię.
Czynności, które weszły w nawyk, śmiejąc nazywać się nałogiem.
Inspiracje, które drzemią we mnie każdego dnia.
Ambicje, które bez marzenia, umierają codziennie.
Zachowania, które występują wbrew naszej osobowości  (ja nie jestem uległa, cholera)
Zmiany, których tak pragniemy.























środa, 17 listopada 2010

You take me the way I am.

Ulżyło mi, naprawdę mi ulżyło. Przyszłość zaczyna budzić strach, kiedy nie jesteśmy pewni, czy damy sobie radę - jako uczniowie, ale też jako przyjaciele. Popłakałam w ramię Zuzy, zastanawiając się, czy to przetrzymamy wszyscy razem, trzymając się za ręce, miziając się po plecach i planując wspólnie kolejne wakacje.
Przyjaciele w takich momentach są nam potrzebni, jako osoby, które wierzą, że damy sobie radę, bo nas na to stać - potrafimy, ale też w to, że pójscie do innych szkół niczego nie zmieni między nami. Jeśli pokazesz mi, że tak będzie, że w to wierzysz, dasz mi ogromną siłę, którą przetworzę na naszą korzyść. Mam ochotę na: a) nockę z dziewczynami; b) spotkanie z Mery; c) świadome przekroczenie granicy w postaci leżenia na łożku.
Poniedziałek coraz bliżej, a ja mam coraz większe zacięcie, fuck yeah.

poniedziałek, 15 listopada 2010

Mamma Mia.

Ouch, oglądając go poraz hm, 5? utwierdzam się w przekonaniu, że to mój ulubiony film. Zdecydowanie.
Te wakacje muszą być w jakiejś małej części greckie.

niedziela, 14 listopada 2010

Ronan

Tego chciałam. Czyż nie? Więc dlaczego nagle okazuje się, ze mam uczucia? Nagle zabolało. Ale co z tego, zaboli jeszcze nieraz.



love you too.

sobota, 13 listopada 2010

Warning sign

Wciąż zdarzają mi się takie wieczory, kiedy zapalam świeczkę,
gaszę światło, zakładam luźny t-shirt, robię sobie herbatę w kubku z Nowego Meksyku
i wracam do przeszłości. Wspominam, zastanawiam się, czy dobrze robię,
czy niektórych rzeczy nie powinnam w którymś momencie przerwać,
w inne włożyć więcej czasu i roboty.
Jestem osobą niezwykle lekkomyślną, działającą pod wpływem emocji,
bez myślenia o jakichkolwiek konsekwencjach.
Kiedy ktoś jest nam dobry jako kolega, ale odnosimy wrażenie,
że jednak przyjaźń nie jest czymś, czego chcemy,
mówimy o tym?
Nie jestem pewna, czy szczerość jest lepsza od spierdolonej opinii w jej oczach.
Nie wiem, co z nami jest. Są momenty, kiedy jesteś jedyną osobą, do której mam ochotę
się zwrócić, ale niestety są też takie, kiedy mam Cię za dużo.
To niczyja wina, ani moja, ani Twoja, może to nie jest nasz czas.
Wierzę, że jeśli dwie osoby są sobie przeznaczone,
w końcu ich drogi skrzyżują się.
Może jeszcze nie teraz, może za jakiś czas, ale napewno. Jeśli są sobie przeznaczone.
A na to mamy nijaki wpływ, wręcz zerowy.
Jeśli chcesz się do mnie zbliżyć, okaż to. Nie stój w miejscu, czekając, aż przybiegnę.
Nie wiem, co mam robić. Może to nie nas czas, ale nie dajmy nam się od siebie oddalić.
Muszę Ci powiedzieć najgłośniej jak potrafię
Że zacząłem szukać znaku ostrzegawczego

poniedziałek, 8 listopada 2010

"Jako lekarze mamy cały arsenał broni, gotowych do wystrzału. Antybiotyki, by zabić infekcję, tabletki, by zwalczyć ból. Skalpele i retraktory, by pozbyć się nowotworów, aby zwalczyć zagrożenie, ale tylko zagrożenie fizyczne. W walce z innym... jesteś sam."
-Grey's Anatomy s06e20

W którymś momencie zauważyłam, że wciąż drzemie we mnie ta dziewczyna, 
z której jestem dumna. Zaszyła się troche głębiej, ale wciąż we mnie jest.
Potrzebowałam właśnie takiej osoby, jaką dostałam. 
Takiej, która pomogła
mi uświadomić sobie, że hej! Potrafię, do cholery. 
Nie lubię chemii, bo jej nie rozumiem.
A jak najłatwiej coś zrozumieć? Zacząć od podstaw. 
Więc zaczynam. Powracam przy tym do Grey's Anatomy, 
które tak naprawdę zmobilizowało mnie do skierowania
swojej przyszłościna określony tor. 
Mówicie mi, że wzbudzam zaufanie u ludzi.
Na religii słucham o tym, że każdy ma jakiś dar. Może to właśnie jest mój. 
Ludzie. 
Płaczę, kiedy wyobrażam sobie, że któregoś dnia, mogłabym uratować czyjeś życie.


"Robią zdjęcia alpinistom z samego szczytu góry. Uśmiechają się pełni zachwytu triumfujący. Nie robią zdjęć po drodze, ponieważ kto chce pamiętać resztę? Popychamy się do przodu, ponieważ musimy, a nie dlatego, że to lubimy. Niepowstrzymana wspinaczka, ból i udręka wkraczania na następny poziom – nikt nie robi temu zdjęć. Nikt nie chce pamiętać. Chcemy pamiętać jedynie widok ze szczytu. Ten zapierający dech w piersiach moment na skraju świata. Po to się wciąż wspinamy. To jest warte bólu. I to właśnie ta szalona część."
-Grey's Anatomy s06e17







niedziela, 7 listopada 2010

I don't remember the moment I lost myself.

But I lost. I did.
Don't regreat anything you do, coz in the end it makes you who you are.
Ta niekończąca się opowieśc upada z dumą i wiarą.
Nie, ja nie mówię, że mi przykro
Pewnego dnia spotkamy się ponownie.


-

W którymś momencie niespotrzeżenie wdarło się do mojego życia coś,
co trudno określić słowami.
Coś, co sprawia, że olewam szkołę, tracę zaufanie mamy.
Uciekła ze mnie grzeczna dziewczyna, która tak wiele chciała osiągnąć.

wtorek, 2 listopada 2010

Get skinny.

Rano mi się udało, chyba zaraz lecę biegać. Chciałam oddać jutro pani milion olimpiad z geografii, ale na moją niekorzyść - zgubiłam je. Znalazłam ramie do wypłakania się - coś, czego tak potrzebowałam. Odrazu mi lepiej.
Odetchnęłam z ulgą, dobrze Cię mieć.