poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Zrobiłam dziś małe zakupy, standardowo wypiłam z 5 kaw i wreszcie spróbowałam ulubionej słodkości Blair. Szczerze? Totalnie jej się nie dziwię :333


sobota, 11 sierpnia 2012

Poznałam Veronique, umówiłyśmy się na poniedziałek. Tak fajnie było się zgubić w obcym, pięknym mieście. Bio kawiarenka, bio kosmetyki, wspaniali ludzie.
Przyjemna bio kawiarenka z przyjemnym bio właścicielem gadułą.
Bio mydełka - w tym kraju wszystko jest bio *,*
z Veornique

Rozrywa mnie w srodku ze szczescia. Jem lody Ben&Jerry o ktorych marzylam od wyjazdu do USA, pije Arizone, robie male zakupy i zaraz sie zesikan. AAAAAAAA jestem w niebie AAAA
Jest biologia, jest Starbucks, ale jakos zamiast sie uczyc siedze i patrze na
ludzi :3

piątek, 10 sierpnia 2012

W tym mieście nic mnie nie zaskoczy. Za paczke papierosów zapłaciłam prawie 40 zł, trololo

To miasto jest kurewsko piękne. Niesamowicie wyglądają mężczyźni jeżdzący w garniturach na białych vespach, kobiety - najpiękniej ubrane, jakie widziałam w życiu, a faceci? O mamo, zostaję tu na zawsze. Wczoraj mój kuzyn zabrał mnie na małą objazdówkę po Zurichu nocą, dzisiaj idziemy w miasto :3 W sobote zamierzamy bawic sie aż do rana na Street Parade - obecnie największej imprezie techno w Europie. W przyszłą sobotę latamy helikopterem, w środę Włochy, a jeszcze kiedyś mamy jechać sami - tylko ja i Michał do Francji *.* Narazie jest epicko, w chuj.

                       


                                                                  klasyka :D

                                                         
                                                            Tu mieszkam

a tak wozimy się z Michałem :3
a takie jemy śniadania (buzi, Majka <3 p="p">

środa, 8 sierpnia 2012

Narazie jest super. Slucham opowiadan dziewczyny, ktora jest stewardessa w NY, wszyscy ze soba rozmawiamy w autokarze, tylek jeszcze nie boli, mam z kim palic. Czuje to, na co czekalam pare miesiecy. Ta wolnosc.

wtorek, 7 sierpnia 2012

Kiedy po udanym dniu i tak czujesz się jakoś źle, pragniesz zmian i zupełnie innego życia to znak, że podróż jest teraz idealnym mometnem. Wyposażona w 3 ksiązki, laptopa, ipoda jadę. Mam głęboką nadzieję, że ten wyjazd coś we mnie zmieni.

Pora sie pakowac..

niedziela, 5 sierpnia 2012

The Fray - How to save a life. Pamietam, jak zima, siedzac w grubej kurtce, szaliku i emu palilam przy tej piosence u siebie na placu zabaw. Owczesne rozmowy z Tomkiem i ta piosenka sprawialy, ze sie gubilam. Nie mialam bladego pojecia, jak zdobyc ten implus do uczenia sie, do medycyny. Pamietam, jak siedzac tam myslalam sobie, ze czas do wakacji minie tak szybko, a wtedy napewno wiele spraw juz sie wyjasni. Nie mylilam sie. Czas minal szybko, impuls przyszedl, juz nie jestem zagubiona, mam po kolei wyznaczone cele. I jestem niesamowicie wdzieczna przypominajac sobie, jak wtedy marzylam, zeby rozmowy z T nie obracaly sie tylko wokol medycyny. Minelo pol roku, a my planujemy wspolny wyjazd na Coldplaya we wrzesniu, opowiadamy sobie swoje problemy i male sukcesy. Minie lato, juz niedlugo, On znow wyjedzie, a ja bede musiala skupic sie tylko i wylacznie na spelnianiu kazdego postanowienia z listy prowadzacej mnie do tego miejsca, gdzie jest on. I po pol roku braku wiary w to, o czym na glos czesto marze, jestem pelna wiary w to, co ma byc przede mna. Do wszystkiego trzeba dojsc samemu. Ludzie nie przynosza impulsu, a najwieksza motywacja dla Ciebie bedziesz wlasnie Ty sam.

piątek, 3 sierpnia 2012

Na początku przeszło mi przez myśl, że tylko przeszłośc nas w jakimś stopniu wciąż przy sobie trzyma. Ale potem, kiedy porozmawialiśmy "jak za starych zajebistych czasów" całkowicie zmieniłam podejście. Wreszcie doczekaliśmy się tego momentu, kiedy możemy razem przeanalizować to wspaniałe 9 miesięcy, powspominać, pośmiać się z tyyylu rzeczy i uśmiechnąc się pod nosem wspominając jakie dawaliśmy sobie szczęście. Myślę, że na zawsze pozostanie nam obojgu mała iskierka w sercu, która przypominała będzie o sobie w takie wieczory, jak ten. Mówimy sobie o rzeczach, o których wcześniej nie mieliśmy odwagi wspomnieć, jest tak wspaniale. Wreszcie czuję, że jestem przy kimś, kto zna mnie na tyle dobrze, że niczego nie trzeba udawać, grać, a wszystko jest owiane czystą naturalnością. Nie tą udawaną, w masce.
Wiemy, że to, co nas spotkało może przytrafić się następnym razem za długi czas. Nasze "ciekawe gdyby" zostawiły mojej wytobraźni pole do popisu. Przynajmniej mam na czym na chwilę skupić myśli.

czwartek, 2 sierpnia 2012

Wreszcie. Skonczyla sie praca, smieciowate jedzenie, wrocila silownia i zdrowe odzywianie. Wspaniale uczucie.