czwartek, 19 sierpnia 2010

Walcz cały czas.

Dość spontanicznie spędzone popołudnie - shisha z McSquadem :DD




































-










































































































































































































































































-
A jutro o 6.40 jedziemy do Bełchatowa. Peace.




środa, 18 sierpnia 2010

Armagedon jest blisko.

Pomalowałam paznokcie na niebiesko, włączyłam sobie reggae i gurala, odrazu świetny humor.
-














Need.

Wtapiam się w fotel, słuchając muzyki i czując, jak kolejne łzy spływają mi po policzku. Rozmazałam się do poziomu pandy.
Zawsze chciałam mieć ojca, którego nigdy nie miałam.

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Ludzie zmienili miłośc do życia w miłość do wódki.

Ożesz kurwa, opierdalam się, takie ze mnie bije szczęście. 7 godzin z dwójką zajebistych ludzi i nie mam ochoty się z nimi rozstawać. Opieprzanie się po Sieradzu, dobra, to jedziemy do Zduńskiej. Korki, korki, korki. Powrót przez Wartę, pozdro ja w formie nawigacji. Da grasso, kokieteria na chwilę i lecimy dalej. Deszcz, palenie w samochodzie, pezet, ostr, kurwa, jak mi dobrze. Oby nasze wymarzone 3 dni wypaliły. Napewno wypalą! :D














































































Hejaho.

Na śniadanie zrobiłam sobie ryż z kurczakiem - dość orientalnie. Przejżałam już lookbooka i z kubkiem kawy idę zapalić.





























niedziela, 15 sierpnia 2010

Someone to save you.

Stoisz przed tym trudnym wyborem. Spełniać marzenia i zaszaleć, poznać świat, czy może siedzieć na tyłku i nie wyrywając się z szeregu, zachować wszystkich przyjaciół. Mówisz mi, że skoro tego chcę, to nie pozwolisz mi zostać. Mówisz, że marzenia są ważniejsze. A ja, pochłonięta strachem, nie wiem czego chcę. Nakieruj mnie, nie wiem co robić. Rok wstecz wydaje się być tak niedawno, rok w przód będę już zastanawiała się, czy podjęłam dobrą decyzję. Spręż dupę, wykaż się, zawalcz o swoje życie. Zawalcz o przyszłość. Z jednej strony jesteśmy my, siedzące na moim balkonie, palące papierosy, popijane kawą po do połowy nie przespanej nocy, a z drugiej jesteś Ty, z którym łączy mnie taka więź, za którą oddałabym wszystko. I co wybiorę? Odwagę?


















































































































Love the way you lie.

Ten kawałek zdecydowanie należy już do moich ulubionych. A music video jest najlepszym od paru lat.
Wczoraj przypadkowo świetowałyśmy urodziny Pacyny, OSIEMNASTE! Skończyliśmy je o 2 w parku.

piątek, 13 sierpnia 2010

ZDW

Ach, i dzisiaj wbiłyśmy do Zduńskiej z dziewczynami.





Tunisia

Ostatni tydzień spędziłam z tak idealnymi ludźmi w tak idealnym miejscu, że się w pale nie mieści. Bawiłam się tak dobrze, że w tym momencie nie sprawdza się powiedzenie, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Trudno się dziwić, że już jutro spotykam się z moim niggasem w Łodzi. Wszyscy brali nas tam za rodzeństwo, więc trudno się dziwić, że juz za sobą tęsknimy.



















































Przedłużmy Tunezję, jak tylko się da.

-

BĄBEL, "PRZEPRASZAM, MOGĘ CI SIĘ ZESRAĆ NA KLATĘ? - YM, WHAT?", LAMUS, "NIC, MÓWIĘ, ŻE RĘKA MNIE BOLI", TARZAN, MARIO, MARLBORO, BAS TAJPAN, OSTR, OPA OPA, BOOOOMBA, "TY, PATRZ, DZIECKO SE PRZYWIEZLI O,O", SABOTAAAAŻ, BANDIT, SHAKIRA, SCHODY, kurwa, kocham to.

środa, 4 sierpnia 2010

(:

I zaczyna się czar pakowania! Wszystkie rzeczy są już poukładane na łóźku, grzecznie czekają, aż włożę je do walizki.





wtorek, 3 sierpnia 2010

Wspomnienie jest formą spotkania.

Są chwile, kiedy coś we mnie odżywa, na jeden wieczór zazwyczaj. Budzę się następnego ranka i już o tym nie myślę. Wszystko jest jak dzień wcześniej. 

I never said I was an angel

niedziela, 1 sierpnia 2010

catalina estrada

Pod numerem 77 na Piotrkowskiej jest najbardziej magiczne miejsce w Łodzi. Nic nie ma w sobie takiego uroku, pysznej kawy i idealnej, nastrojowej muzyki, jak Irish Pub.